Marcin Hołub (MPOWER Technologie): Udowodniliśmy, że polska spółka może zrobić kompletny system wodorowy i to taki, który posłuży jednostce pływającej

Czy przyszłość transportu morskiego to wodór? Twórcy pierwszej polskiej łodzi wodorowej “Cicha Moc” odpowiadają na nasze pytania o swoje konstrukcje z systemami wodorowymi i tłumaczą, jak sprawiają, że sprzedaż rozwiązań wodorowych spina się finansowo.

Ma za sobą 19 lat pracy badawczej na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie, gdzie przeszedł praktycznie wszystkie szczeble kariery naukowej: od doktoratu przez habilitację po stanowisko prodziekana i członka Rady uczelni. Dlaczego koniec końców postanowił zmienić ścieżkę swojej kariery z naukowej na biznesową? I dlaczego postawił na niszowe, i jak sam mówi, bardzo kosztowne w tym momencie produkty – urządzenia zasilane wodorem? 

Z Michałem, błyskotliwym studentem, a potem doktorantem, zaczął opracowywać rozwiązania w ramach prac na Uniwersytecie. Stwierdzili, że skoro będąc na uczelni robią dużo ciekawych projektów dla innych zleceniodawców, to może warto spróbować robić takie projekty już jako rzeczywiście normalnie funkcjonująca spółka. Tak powstała ich firma, późnym latem 2019 roku. – Ja mam na imię Marcin, on Michał, więc nazwaliśmy naszą firmę MPOWER – siła dwóch „M” – mówi nasz gość. 

Do zespołu dołączyli również inni pracownicy naukowi Alma Mater Marcina i Michała. 

Dlaczego zajęliście się właśnie wodorem? Młoda spółka, duże ryzyko samo w sobie, a tu jeszcze drogi i niepewny wodór…

Trochę na pewno ryzykowaliśmy, bo wielu mówiło, że to jeszcze nie jest ten moment w którym takie projekty będą funkcjonowały. Nasza decyzja, którą podjęliśmy ładnych parę lat temu, bo w 2019 roku, do dziś jest ryzykowna i do dziś zdarza nam się spotkać rozmówców, którzy twierdzą, że wodór, to jest nadmuchany balon i że on prędzej czy później pęknie, bo to jest za drogie i zbyt złożone rozwiązanie. My jednak uważamy, że są branże w których zastosowanie wodoru jak najbardziej ma sens.

Jakie to branże, jakie zastosowania? 

Transport, a w szczególności transport na wodzie, gdzie próbuje się różnych kombinacji, różnych źródeł energii. Nasi partnerzy wychodzą z założenia, że napęd jednostki musi być elektryczny i potem sobie zadają pytanie, skąd wezmą energię elektryczną – czy z olbrzymiego systemu bateryjnego, czy może uda się ograniczyć wielkość baterii? 

My zrobiliśmy to i na jednostce małej rekreacyjnej, czyli Cichej Mocy, jak również na katamaranie. Ten drugi ma potencjał być jednostką obsługującą zarówno porty, jak i pewnie niedaleko zlokalizowane farmy wiatrowe. Jako jedyna polska spółka jesteśmy w stanie zaproponować całe rozwiązanie napędowe, od A do Z. Mamy zarówno falowniki napięcia, systemy bateryjne, jak i silniki. To są nasze rozwiązania, projektowane, budowane i testowane tutaj na miejscu, w Szczecinie. Nie są to produkty innych dostawców, na które my naklejamy swoje naklejki albo budujemy z nich większe rozwiązania jak z klocków Lego. 

Obok transportu morskiego widzimy jednak również rosnące zainteresowanie systemami stacjonarnymi. Mamy zapytania z różnych stron świata, na przykład z Indii i  Turcji, na małe i większe systemy, które dostarczają odbiorcom energię elektryczną, ale zasilane są właśnie wodorem, a nie paliwami płynnymi.

Zainteresowanie wodorem w Indiach? Przyzna Pan, że to zaskakujące z perspektywy Polski?

Radziłbym generalnie nie lekceważyć Azji. Rzeczy dzieją się tam w sposób zdumiewający i w dużo większej skali niż w Europie jesteśmy przyzwyczajeni. W tak dużych krajach jak np. właśnie Indie sprawa rozbija się o to, gdzie jest, a gdzie nie ma dobrego dostępu do sieci elektroenergetycznej. Są problemy z tym aby podłączyć się do istniejącej sieci, bo koszt dociągnięcia połączenia byłby zbyt wysoki lub też sieć jest po prostu przeciążona i nie tak szybko będzie modernizowana – szuka się więc alternatywnych rozwiązań. Standardowym rozwiązaniem jest generator zasilany silnikiem spalinowym. Ale proszę sobie wyobrazić komfort takiego rozwiązania – gdybym Pani pod blokiem postawił urządzenie, które hałasuje dzień i noc? Systemy wodorowe z ogniwami paliwowymi mają to do siebie, że z ruchomych, a więc wydających dźwięk części mamy tak naprawdę tylko pompę chłodzenia.

Samo urządzenie jest więc bardzo ciche. Oprócz tego nie emituje spalin tylko wodę i ciepło, co w ogromnych, silnie zanieczyszczonych aglomeracjach azjatyckich jest dodatkowym, niebagatelnym argumentem.

Czy dziennikarze przesadzają, czy to prawda, że Wasza “Cicha Moc” była pierwszą wodorową rekreacyjną łodzią na świecie?

W kategorii łodzi rekreacyjnych do sześciu metrów, to była pierwsza taka łódź na świecie, nie była to jednak pierwsza łódź wodorowa na świecie. Wcześniej zwodowano bodajże 13 metrowy katamaran dla jakichś szejków arabskich, ale ten katamaran kosztował parę milionów dolarów. Nasza jednostka kosztowała parędziesiąt tysięcy złotych.

Cicha Moc była takim można powiedzieć “lodołamaczem”, który pokazał, że polska spółka może zrobić kompletny system wodorowy i to taki, który posłuży jednostce pływającej.

Jak udało się osiągnąć tak niską cenę? 

Zastosowaliśmy rozwiązanie doładowujące system bateryjny z energii z wodoru, dzięki czemu mogliśmy sobie pozwolić na mniejszą baterię, co obniżyło cenę. W “Cichej Mocy” zastosowaliśmy jeden z naszych systemów napędu elektrycznego. W tym przypadku był to stukonny silnik własnej konstrukcji, a system wodorowy był elementem generującym energię na pokładzie. Pojedyncza, standardowa butla z wodorem o wadze 70 kg zwiększyła zasięg łodzi o 33%. 

Najpierw była Cicha Moc, łódka rekreacyjna, teraz katamaran zasilany wodorem. Czy budując go bazowaliście na silniku stworzonym dla Cichej Mocy czy to zupełnie odrębne rozwiązanie?

Bezwzględnie jedno z drugim jest powiązane. Polska Akademia Nauk chciała, żebyśmy zaprezentowali inne niż “Cicha Moc” projekty wodorowe, które mają podobny charakter aplikacyjny. PAN ma bardzo ambitny projekt, w którym chce analizować optymalny system zarządzania energią, gdzie źródeł energii jest wiele. 

W przypadku tego katamaranu jest to zarówno system bateryjny jak i system wodorowy, ale w ramach projektu PAN testowane będą też generatory oparte o paliwa płynne. Akademia chce dojść do tego, jak dysponując wieloma źródłami energii, optymalnie zarządzać jej wpływami, tak żeby z jak najmniejszą uciążliwością dla środowiska oferować optymalne zasięgi takich jednostki.

My jesteśmy spółką technologiczną, która dostarcza katamaranowi komponent wodorowy. Nasz system ponad trzykrotnie wydłuża zasięg tej tej jednostki. Jest to duży skok w stosunku do “Cichej Mocy”, gdzie mieliśmy zwiększenie zasięgu o 30%. To jest trzydziesto kilowatowy komponent w zabudowie kontenerowej. Zasilany będzie z dziewięciu lub dwunastu butli ze sprężonym wodorem, co rozwiązuje problem tankowania. Bo będziemy tak jakby zamieniali pełne cartridge wodoru na puste. Trochę tak, jak zamienia pani swój tusz w drukarce, gdy się wyczerpie.

Sam katamaran ma ciekawą konstrukcję, bo został zbudowany w konwencji modułowej, co sprawia, że można go ze stoczni przetransportować do armatora w segmentach, a więc dużo tańszą, drogą lądową.

Skoro mówimy już o pieniądzach. Czy na wodorze da się zarobić?

Powiem tak. Gdy braliśmy udział w targach technologii wodorowych w Bremen 2 lata temu, to zajmowały one jedną halę. Byliśmy tam jako jedyna polska spółka ze swoim stoiskiem. W zeszłym roku były to już 4 hale. W przyszłym roku targi przenoszą się do Hamburga, bo przestrzeń targowa okazuje się za mała dla prowadzenia tego typu eventów.

A przechodząc od ogółu do szczegółu, to mamy to szczęście, że posiadamy parasol ochronny – to nasz inwestor, spółka Ekoenergetyka Polska, największa spółka ładowania pojazdów elektrycznych w Polsce. Jak do tego doszło? Dość szybko o tym, że zakładamy MPOWER Technologie zabrzęczały różne wiadomości w kręgach, przynajmniej tych naszych energoelektronicznych i właśnie już wtedy, praktycznie na samym początku, zainteresowała się nami Ekoenergetyka-Polska, czyli zielonogórską spółkę największego producenta infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych. Już po kilku spotkaniach obie strony doszły do wniosku, że jest nam ze sobą mocno po drodze: dla MPOWER Technologie zaleta była taka, że dostało silnego partnera silnego inwestora strategicznego, który mówiąc kolokwialnie mógł dmuchnąć wiatrem w żagle dosyć mocno, a z drugiej strony nasza spółka zebrała wokół siebie osób ludzi o wyjątkowych kompetencjach i umiejętnościach w Polsce i i mogła zaoferować swoją unikatową wiedzę Ekoenergetyce.

Oprócz wsparcia Ekoenergetyka-Polska pozyskaliśmy dwa projekty unijne z Zachodniopomorskiego Programu Operacyjnego: na wdrożenie maszyn wodorowych oraz maszyn elektrycznych i systemów napędowych. Złożyliśmy również w grudniu kolejne wnioski w kolejnych naborach o fundusze unijne. Nie ma co ukrywać, że czekamy również na uruchomienie środków z KPO, bo tam została zapisana większość priorytetów wodorowych.

Koszty ogniw wodorowych, rozwoju i wdrażania projektów wodorowych są na obecnym, wczesnym przecież bardzo etapie, wysokie. Trzeba więc jasno powiedzieć, że dla firm bilans finansowy inwestycji w wodór nie wychodzi w tym momencie na plus, chyba że weźmiemy pod uwagę ESG. Dlatego pozyskane przez nas dotacje unijne wykorzystujemy nie tylko na rozwój naszych rozwiązań wodorowych, ale również na wdrożenie ich u klientów. Przychodząc do nas po produkt, otrzymują jednocześnie dotacje, które pomagają im sfinansować wdrożenie. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

KONFERENCJA E-MAGAZYNY 2023

Najnowsze

PARTNERZY PORTALU

Kategorie

BĄDŹMY W KONTAKCIE

Najnowsze

PARTNERZY PORTALU

Kategorie

BĄDŹMY W KONTAKCIE